| |
Moje na wierzcuhu
Jakaś odważniejsza się zrobiłam jak mnie przytulił. Tak ogólnie, to ja znów przeżywałam, zanim wiedziałam, czego tak właściwie będzie dotyczyła rozmowa. Bo przecież Marcin nie określił: Kochanie, nasza rozmowa będzie dotyczyła tego i owego. Chciał porozmawiać. Przecież rozmawia się na różne tematy. W końcu trzeba było stawić czoła mojemu własnemu, wymyślonemu problemowi, który nazywał się rozmowa z Marcinem. Ale zanim jeszcze do tego doszło, postanowiłam jednak wynieść te naczynia które mnie rozpraszały. A już się martwiłem Kochanie, że przestałaś stawiać na swoim- odezwała się Marcin. Ej no, przecież nie postawiałam na swoim. Nie myję naczyń tak jak chciałam. Kąpać też się nie idę, więc co? Zapytałam zadziornie, wystawiając język. Ale chociaż po części musi być tak jak Ty chcesz- moje Słonko nie dawało za wygraną. No a jak Ty sobie to inaczej wyobrażałeś? Marcinku, przecież ja muszę mieć własne zdanie. I jeśli nie w całości, to chociaż po części muszę je zrealizować. On wiedział. Wiedział w co się pakuje i o dziwo się nie bał.
 
© www.pierwsza-pomoc.biz doradcy kredytowi | darmowe gry dla dzieci | Fotopuzzle